Dożynki

Plony z ostatków zbierzcie i ziołami przybrawszy na święte miejsce przynieście. Tam modły złożywszy posilcie się każdy z tego co przyniesione zostało, by głodu nikt z was nie zaznał. A baczcie kto jaki kawał chleba urwał, by proroczyć komu w spichrzu ziarna nie zbraknie. 

Dożynki to kalendarzowe święto, którego tematem przewodnim jest zakończenie letnich zbiorów. Jego obchody związane były ściśle z początkami uprawy rolnej, gdy w zimowych zapasach zaczęły dominować ziarna zbóż takich jak żyto, jęczmień czy pszenica, a także len. Początkowo uzupełniały one jedynie dietę, by z czasem – w miarę rozbudowy pól uprawnych i unowocześniania metod – stać się podstawowym składnikiem posiłków.
Mimo różnic kulturowych, na obszarze Europy, aż po azjatyckie stepy, obchodzono to święto podobnie. Najbardziej rozbudowany obrządek spotkać można jeszcze na XIX-wiecznej Ukrainie, która była nazywana spichlerzem Rosji. Tam właśnie cykl roczny bardzo często obracał się wokół dbania o pola uprawne i o rosnące na nich zboża. Dlatego dożynki były tam świętem wieńczącym całoroczną pracę. Łączono je z konkursami na najlepszego gospodarza, wyceniano na nowo najlepsze pola i – oczywiście – odprawiano stosowne obrzędy.
Gdy w X wieku chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się wśród ludności Europy Środkowej, przejęło to święto niemal bez zmian. Mokosz zastąpiła Matka Boska, Jaryło stał się Jezusem, a biesy, które dotąd dzielono na te pomagające w pracy (Domowy, Zapiecek, Sianik, Chmurnik, Płanetnik), oraz te czyhające na pracujących w polu (Południca, Bełtnik, Morowa Panna, Baba Zbożowa, Strzyga), wrzucono do jednego worka i przepędzano jako diabelski pomiot. Natomiast sam trzon obrządku zachował się do dnia dzisiejszego. Składa się z trzech części: modlitwy dziękczynnej, składania darów i części wróżebnej (folklorowej).
W tym wypadku za bazę posłuży nam obrządek z rejonu Moraw.
Kapłan, zebrawszy ludzi przed świątynią ozdobioną kwiatami, ziołami i kłosami zbóż, wznosi ręce i rozpoczyna modlitwę. Po każdej z 4 części wylewa odrobinę miodu przed posągiem.
Perunie władco świata, w Twoim imieniu, z dna wielkiej wody, zostało podniesione ziarnko piasku, z którego Ty sam stworzyłeś pierwszy ląd. Spojrzyj na swój lud, który uczciwą pracą korzysta z darów ziemi i pobłogosław nam na następny rok.
Welesie, Ty w swej nieodgadnionej istocie napełniasz mocą całą ziemię, rok po roku, by odrodzona po zimowym śnie dawała pożywienie ludziom i zwierzętom. Spojrzyj łaskawym okiem na nasze plony i pobłogosław nam na następny rok.
Mokoszy, matko ziemio i źródło wszelkiego życia, Ty w swej istocie będąca ziarnem i kłosem, nasionem i drzewem. Dziękujemy Ci za Twe dary, którymi stale nas obdarzasz i prosimy, byś pobłogosławiła nam na następny rok.
Swarożycu potężny, który rozjaśniasz noce swym ognistym blaskiem, ogrzewasz nasze domy w zimowe noce i dajesz nam strawę ciepłą. Dziękujemy Ci za ochronę naszych sioł i zagród i prosimy, byś pobłogosławił nas na następny rok.
Kapłan, na wznoszący okrzyk Sława Bogom wypija toast.
Teraz zebrani mogą, wrzucając ofiarną garść zboża lub kaszy w ogień, złożyć hołd, dziękczynienie lub prośbę. Gdy skończą, kapłan prosi o złożenie ofiary pod posągiem świątynnym. Powinien się tam znaleźć (poza kwiatami, ziołami, miodem, winem i ciastkami) duży bochen chleba albo duży kołacz, który ustawiamy na szczycie darów lub przed nimi na podwyższeniu. Ma on symbolizować podstawowe pożywienie, którego nie może zabraknąć w żadnym domu. Według obecnego stanu badań, zamiast chleba, powinien znaleźć się tam kosz z podpłomykami lub bułkami z kaszy, jednak symbolika zostaje dokładnie ta sama.
Jeśli mamy kołacz, wybieramy dzieci, które z progu świątyni po kolei rzucają do środka kołacza ziarno (może być to kasza, orzechy, owoce). Im więcej uzbiera się w środku, tym lepsze będą przyszłoroczne plony.
Jeśli mamy chleb, każdy chętny rzuca z progu świątyni garść ziarna lub kaszy. Im więcej ziaren utrzyma się na bochnie, tym większe szczęście przyniosą mu Bogi.
Wróżba na rządzenie domostwem. Dwoje dzieci – chłopiec i dziewczynka rozwywaja między sobą bochen chleba . Środek należy wydążyć. Potem każdy z zebranych kosztuje wydrążony środek chleba i rzuca w kierunku dzieci garść ziarna. Na koniec sprawdza się, ile ziarna nałapali w skorupy bochenków. Kto ma więcej – ta strona rządzić ma zapasami przez zimę.
Z ziół robi się kadzielnice mieszając poszczególne liście i łodygi i kładąc je na żarzących się węglach. Okadzenie takie ma gwarantować zdrowie i odporność na zło.
Kłosy zbóż, odpowiednio wysuszone, uderza się w plecy panny na wydaniu. Im więcej ziarna wyleci z kłosów, tym więcej będzie miała dzieci lub (w zależności od regionu) tym większy posag powinna otrzymać od ojca.
Chłopak chcący sprawdzić czy jest gotowy do ożenku, rąbał drewniany kołek na jak najmniejsze kawałki lub strugał deskę, a kapłan lub szaman z powstałych drzazg czy wiórów wróżył o jego przyszłości.
Tradycji dożynkowych jest wiele, jednak ich cechą wspólną jest zawsze wykorzystanie płodów rolnych, zaklinanie ich, by wystarczyły do kolejnych zbiorów oraz prośby o przyszłoroczny urodzaj. Odwołują się one zawsze do urodzaju, obfitości i młodości.  Radosne święto miało być zwieńczeniem ciężkiej pracy i przeniesienim prac z pól do zagród. Rozpoczynało też tradycje jesienne związane z zaklinaniem pogody, która miała jak najdłużej pozostać łagodną. Magiczne sposoby na zabezpieczenie chaty na okres śniegów i mrozów. Konserwacje zapasów i ich magazynowanie. Te poszczególne tradycje są często kultywowane do dziś pod innymi postaciami jak np. trzykrotne odwracanie słoika podczas wekowania. To już jednak temat na inny wpis.
Wołch

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *