Ordeal work, czyli w poszukiwaniu doświadczenia granicznego.

Część pierwsza: uwagi wstępne, objaśnienia, dygresje.

Na początku chciałabym zaznaczyć, że poniższa rozprawa – o charakterze za mało naukowym na esej, być może zbyt poważnym jednak na felieton – składa się głównie z subiektywnych obserwacji i opinii. Zawiera refleksje, które dotyczą szeroko zakrojonych spraw związanych z kontekstami kulturowymi, zmianami religijnymi, życiem duchowym, czy ogólnie z kondycją ludzką. Ze względu na tę właśnie subiektywność, tekst ten nie miał nigdy stać się vademecum – to po prostu informacja o tym, że coś takiego jak ordeal work istnieje jako forma ekspresji religijnej… i kilka spekulacji na temat jego genezy oraz miejsca we współczesnym świecie. Ten tekst jest także początkiem, wstępem do cyklu wpisów na wymieniony w tytule temat.

Słowo ordeal oznacza trudne do zniesienia doświadczenie: ból, cierpienie, tragedię życiową, uporczywe trudności. Znajomy szaman przetłumaczył to słowo jako „katorga” i wydaje mi się zbliżone semantycznie, choć zawiera kulturowe implikacje, których być może należałoby dla ścisłości uniknąć. Ordeal work to świadome poszukiwanie zwykle fizycznego cierpienia i metafizyczna praca z nim. To wykorzystanie trudnych doświadczeń na drodze duchowego rozwoju. Ze względu na znaczenie pierwszego z elementów frazy oraz jej związek z praktykami religijnymi, w języku polskim używam terminu „ścieżka cierpienia”.

Oczywiście, naiwnym byłoby wierzyć, iż każde cierpienie, nawet niechciane czy przedłużane ponad miarę, uszlachetnia. Tragedii chronicznych, nieuleczalnych chorób nie powinno się lekceważyć, wygłaszając frazesy o tym, jak czynią osoby przeżywające je lepszymi ludźmi. Można w pewnych okolicznościach podejść w ten sposób do własnego bólu, nie powinno się jednak trywializować w ten sposób bólu innych. Ścieżka cierpienia odnosi się raczej do procesu kontrolowanego i ograniczonego w czasie. Do bólu, którego doświadczenia aktywnie się poszukuje i który skończy się w przewidzianym, z góry określonym, momencie.

Świadomie poszukiwany ból ma najczęściej fizyczny charakter. Z pewnością w takiej formie obecny jest w tradycji nordyckiej: ofiarę ze swego bólu i ciała złożył Odyn. Uczynił to także Tyr. Choć w skoncentrowanym na Asach i Wanach współczesnym pogaństwie rzadko bierze się to pod uwagę. Za istoty, których dotyczy ordeal work można uznać także Lokiego czy Fenrira, uwięzionych w imię kosmologicznej równowagi. Ślady świadomie przyjmowanego cierpienia odnajdujemy także w sagach, na przykład w praktykach inicjacyjnych synów Sigurda i Signy. Mimo teoretycznie powszechnej wiedzy o roli świadomie ponoszonego cierpienia w mitologiach pogańskich – któż nie zna historii genezy run czy opowieści o tym, jak Tyr stracił rękę – wydaje się, iż niewielu pragnie naśladować ten wzorzec choćby w niewielkim stopniu. W głównonurtowym pogaństwie ordeal work wręcz nie istnieje.

Politeistyczne narracje są zazwyczaj konstruowane w oparciu o jednoznacznie pozytywne, przyjemnościowe aspekty wyznawania starszych religii. Podkreślana jest możliwość zbliżenia się do przodków i natury, prosty, zgodny z instynktami styl życia, normy zachowania pozbawione szkodliwych zahamowań narzucanych przez ideologie większości religii abrahamicznych. Choć bywają kontrowersyjne, aspekty te rzadko kiedy odbierane są jako szokujące, szczególnie we współczesnym świecie.

Świadome poszukiwanie bólu na drodze realizowania praktyki religijnej wydaje się większości czymś obcym i dysfunkcyjnym. Cierpienie konstruowane jest przez większość aspektów obecnie dominującej kultury jako coś jednoznacznie negatywnego, niepożądanego. Niwelowane środkami przeciwbólowymi czy w zaawansowanych stadiach relegowane do szpitali i hospicjów, występuje w przestrzeni publicznej niezwykle rzadko.

Jako ludzie świata zachodniego, na wiele sposobów uprzywilejowani, odwykliśmy od stałej obecności cierpienia w życiu. Występuje zazwyczaj sporadycznie, zwykle jako skutek zdarzenia losowego czy tragedii. Szczególnie dla Polski warto spojrzeć na podejście do bólu w kontekście kultury i ideałów chrześcijaństwa. Choć wielu Polaków przynajmniej kilka razy do roku spogląda, w mniejszym lub większym skupieniu, na wyobrażenia ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa, niewiele wynika z powszechności tego obrazu męczeństwa. Dla współczesnych chrześcijan wzorcami do naśladowania są raczej confessores, których przykład nie wymaga ponoszenia najwyższych i przerażających ofiar, a przy tym pozwala uniknąć niepotrzebnej według założeń tej religii dumy. Umotywowane wyobrażeniami metafizycznymi praktyki ekstatyczne są obce światu współczesnego zachodu – a przede wszystkim niedostępne zwykłym, szeregowym wyznawcom; czymś wręcz dla nich niewłaściwym. Organizacje w rodzaju Opus Dei uważane są za nadmiernie radykalne i często traktowane z obawą.

W XXI wieku nie każdy przeżyje doświadczenie graniczne czy sytuację ekstremalną. Nigdy nie kwestionowałabym wartości obecnego dostatku, bezpieczeństwa i możliwości samorozwoju bez konieczności nieustannego zabiegania o zaspokojenie podstawowych potrzeb, czy zmagania się z niepewnością bytu. To, że niektórzy z nas odczuwają potrzebę zmierzenia się z sytuacją graniczną, pozostaje jednak faktem. Ordeal work jest jedną z odpowiedzi na to wołanie, możliwością doświadczenia tego, co utracone. Ujrzenia, kim stajemy się w momencie, w którym nic nie jest pewne. Może być sposobem na definitywne, emocjonalne zamknięcie pewnego etapu życia czy zatwierdzenie zmiany. Bywa złożoną ofiarą, terapią, sakramentem, pożegnaniem.

W przestrzeni internetowej dostępne są wyznania osób, które zdecydowały się wkroczyć na ścieżkę cierpienia. W niedalekiej przyszłości, w ramach planowanego dla tej strony cyklu tekstów, znajdzie się tam także moje. Choć bywają cenne, porady związane z szamanizmem zaczynają w pewnym momencie, w nieunikniony sposób, przypominać pamiętnik. Opisują nie tyle praktyki zalecane dla wszystkich, co doświadczenie osoby je piszącej. Ze względu na to radziłabym do wszelkich świadectw podchodzić sceptycznie i ostrożnie: o tym, co zadziała, o tym, czego potrzebujemy, w głębi duszy wiemy wyłącznie my. Tak, jak ścieżka cierpienia nie okaże się drogą odpowiednią dla wszystkich, tak nie istnieje także jedynie słuszny model jej realizowania. Z pewnością warto zapoznać się z doświadczeniami, które znajdziecie w linkach poniżej, w wyznaniach szamanów i kapłanów – Galiny Krasskovej, Lydii Helasdottir i Ravena Kaldery. Mimo nieprzychylnych reakcji środowiska amerykańskich pogan tradycji nordyckiej, wszyscy oni otwarcie opowiadają o swoich doświadczeniach na ścieżce cierpienia.

Być może czas zacząć o niej mówić i w Polsce.

 

Nauthiz

Dodatkowe informacje:

https://www.youtube.com/watch?v=I9SkJ6-itQ8



Raw Kaldera

Praca próbna, modyfikacja ciała i wykorzystanie bólu we współczesnym nordyckim pogaństwie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *